Zaznacz stronę

Pomysł na artykuł podsunęła mi moja Basia z prostego względu, otóż obecnie mamy do czynienia z sytuacją, że bardzo wiele osób miało styczność z przeziębieniem czy też grypą. Wizyta u lekarza to naturalnie standard, jednak czy recepta, której lista jest nie ma końca, to dobre rozwiązanie dla niespełna rocznego dziecka? Jakie domowe metody stosują mamy z Rodzicielskiego Hyde Parku na facebooku? Czy któraś z nich była wykorzystywana u nas?

Katarek, kaszel w wielu przypadkach gorączka – doskonale znane zjawisko każdemu z rodziców. Dodatkowo obecna aura sprzyja chorobom, gdyż jednego dnia w ciągu dnia temperatura osiąga nawet 10 stopni Celsjusza na plusie z kolei po dwóch dniach, potrafi zejść do -17 w ciągu nocy. Jak dla mnie jest to za duży przeskok temperatury w krótkim czasie, a co dopiero dla naszego Tymona.

Jak zatem radzić sobie z tymi objawami? Pierwsza z mam na swoim przykładzie radzi:

Sól morska i odciąganie nie za często. Na stałe podaje Colostrum i katar był może 3 razy.

Dodam od siebie, że sól morska do noska również jest przez nas stosowana. Odciąganie, także za pomocą odkurzacza – brzmi strasznie prawda? Jednak pomaga i znając wiele przypadków, u nas obchodzi się to bardzo łagodnie. Przejdę jednak do kolejnych wpisów odnośnie porad:

U nas sól morska, odciąganie góra 3 razy dziennie i tylko gruszką (zalecenie laryngologa i neonatologa bo zbyt częste i zbyt mocne oczyszczanie prowadzi do uszkodzenia śluzówki co z kolei prowadzi do tego że katar pojawia się częściej). Przed spaniem smaruje Aromactivem. Olejek miętowy i sosnowy mam wlany wtedy do nawilżacza. Ale u nas katar był może z 3 razy ..A jak naprawdę duży katar to inhalacje z soli

Aromactiv pojawił się tylko w tym komentarzu, ponieważ kolejne mamy również o nim wspomniały:

Ja na wieczór smaruje Olbasem albo Aromactivem . Albo kropie kilka kropel na wilgotna pieluszkę i na kaloryfer. Dużo lepiej śpi wtedy. Odciągam 2 czasem 3 razy dziennie. Im więcej odciągasz tym więcej się produkuje. No i wychodzić normalnie na dwór.

Oraz

My stosujemy wodę morską kilka razy dziennie, odciągamy katar tylko przed inhalacja sola fizjologiczna, smarujemy Aromactivem, podajemy witaminkę c, czasem podaje Lipomal i na odporność przy katarze Pelbez dodaje do herbatki takie zalecenie pani doktor. no i normalnie wychodzimy na dwór i oczywiście wietrzymy mieszkanie żeby nie było zbyt suchego powietrza.

Kilka postów a już można znaleźć zależność – bardzo wiele mam stosuje to co my obecnie. Jeszcze w grę wchodzi maść majerankowa, którą wykorzystujemy. Póki co (odpukać w niemalowane) sprawdza się, więc nie ma sensu tego zmieniać. Jeżeli jednak przestanie działać, to z pewnością postaramy się wykorzystać jedną z metod zaproponowanych przez mamy. Poniżej pozwolę sobie, dodać jeszcze kilka opinii pozostałych mam, ponieważ każdy z was może znaleźć coś dla siebie, a przede wszystkim dziecka- metodę, która przyniesie ulgę.

Miśka ma 10 miesięcy i pije tran o dziwo z wielka chęcią czego nie można powiedzieć o mamie. Od razu dopisze ze tran jest dobry dla dzieci które już jedzą mięso i ryby wiec nie koniecznie od 6 miesiąca jak podaje etykieta A na katar polecam „rhino argent” ze srebrem i miedzią gdyż w przeciwieństwie do soli nie podrażnia śluzówki a ja „pielęgnuje”

Z tranem miałem już kiedyś styczność, mam nadzieję, że mój syn nie będzie musiał przez to przechodzić… Kolejny post:

U nas zazwyczaj sprawdza się maść majerankowa i wieczorem Aromactiv. Odciąganie aspiratorem. Gdy jest mocniejszy psikam czymś typu Nasivin. Inhalacje tez robimy przynajmniej raz dziennie. Do lekarza nie chodzimy z samym katarem, chyba ze trwałby dłużej niż zazwyczaj i dołączyłyby do niego inne objawy. Na noc skręcam ogrzewanie, a w dzień dużo wietrze. Gdy nie pada wychodzimy na spacer.

Na koniec prawdziwa wisienka na torcie, ponieważ w końcu pojawiła się Babcina metoda!

U nas woda morska do psikania, jak to nie pomaga to krople np. Nasivin. Pod główka zrobić wyżej do spania. 3x dziennie odciąganie aspiratorem. Do smarowania żel Aromactiv. No i inhalacje 2x dziennie. A jak już jest poważniej to polecam stary babciny sposób, czyli na noc nasmarować klatkę piersiowa i plecy wytopionym smalcem gęsim. (Wypróbowane, pomaga. Pachnie może średnio, ale efekt naprawdę jest).

Sposób ze smalcem jest naprawdę zastanawiający- mam jednak nadzieję, że nie będziemy musieli z niego korzystać. Na koniec dodam od siebie, że również używamy nawilżacza powietrza na noc, gdy są chłodniejsze dni a powietrze w pomieszczeniach domowych, robi się suche i nieprzyjemne.

Czy u was jakaś z tych metod się sprawdza? A może macie swoje własne, którymi zechcecie się pochwalić?